jakis tytul
Ostatnio komentowane
KURS ALFA- CHRZEŚCIJAŃSTWO, KTÓRE DZIELIMY WSZYSCY
Już cztery lata minęły od chwili, kiedy napisałem: „Z prezentacją kursu Alfa spotkałem się w sierpniu 2000 roku w Pradze. Z radością przyjąłem tę dobrą nowinę o głoszeniu Ewangelii na nowy sposób”. Dodałem wtedy: „Cieszy nas informacja o tym, ile tysięcy ludzi wzięło udział w kursie Alfa w danym roku w poszczególnych krajach”
Przez cały ten czas docierały do mnie sygnały o organizacyjnych przedsięwzięciach podejmowanych dla upowszechnienia kursu Alfa. Niekiedy były to bardzo indywidualne i osobiste spotkania. Nie dalej jak kilka tygodni temu pewien człowiek z tak zwanego trudnego środowiska powiedział mi z dumą: „Jestem animatorem na kursie Alfa!”. Jak widać, okazji do przedłużania mojej początkowej radości nie brakowało i nie brakuje do dziś.
Kurs Alfa to ludzie, którzy go prowadzą, to uczestnicy wielotygodniowego cyklu spotkań, to wreszcie materiały do prowadzenia spotkań: podręczniki dla prowadzących oraz cała kolekcja pomocniczych książek i broszur. Teksty te powstały w środowisku anglikańskim w Wielkiej Brytanii i dziesiątki razy słyszałem już o tym, że starannie unikają one podejmowania polemik wyznaniowych i dlatego również katolicy z największym pożytkiem mogą je stosować:
„Kursy Alfa powstały w Kościele anglikańskim, ale są tak ułożone, że mogą być przeprowadzane przez wszystkie denominacje. Są podstawowym wprowadzeniem w chrześcijaństwo, głoszeniem Ewangelii, zatem obejmują ten wspólny poziom, na którym jeszcze wszyscy się zgadzamy. Jest to chrześcijaństwo, które dzielimy wszyscy”[1]
Z takim zapewnieniem spotykałem się nieustannie: słyszałem to od animatorów i liderów, a także od wielu duszpasterzy i dyplomowanych teologów. Ostatnio jednak w środowisku Odnowy charyzmatycznej poproszono mnie, abym zajął stanowisko w tej kwestii: Czy istotnie tak jest, że materiały kursu Alfa prezentują fundament, na którym później nabudować można wierzenia jakiegoś konkretnego wyznania chrześcijańskiego, na przykład katolickiego? Mówiąc obrazowo: Czy formację kursu Alfa można porównać z pniem drzewa, które dopiero później rozgałęzi się na prawosławie, katolicyzm i protestantyzm?[2]
Tak właśnie jest, słyszałem w ostatnich latach wielokrotnie: materiały te absolutnie nie poruszają tego, co nas dzieli, a kwestie, które są sporne między poszczególnymi chrześcijańskimi denominacjami, zostawiają „na później”. Tym należy się zająć − mówiono mi − na drugim etapie formacji, który powinien nastąpić po kursie Alfa.
Taka opinia zdecydowanie przeważała. Ciągle ją spotykałem. Oto przykład:
„Czy kurs Alfa zgodny jest z nauczaniem Kościoła katolickiego? Kurs Alfa ukierunkowany jest przede wszystkim na informowanie o podstawowych aspektach wiary chrześcijańskiej: o chrześcijańskiej koncepcji Boga, o Jezusie Chrystusie − Jego wcieleniu, śmierci i zmartwychwstaniu − oraz o darze Ducha Świętego. W tym względzie jest on zgodny z nauczaniem Kościoła katolickiego. Przedmiotem kursu Alfa nie jest natomiast rola Kościoła katolickiego w głoszeniu Ewangelii ani nauczanie na temat sakramentów świętych − wymaga to uzupełnienia w ramach proponowanej formacji po kursie Alfa”[3].
Skoro jednak zostałem wprost poproszony o zdanie w tej kwestii, to sprawa zrobiła się trudniejsza. Nie mogłem już opierać się tylko na zasłyszanych opiniach, ale musiałem sięgnąć do źródeł. Przejrzałem więc dostępne polskie tłumaczenia materiałów używanych do kursu Alfa. Moim celem było znalezienie odpowiedzi na kilka pytań, zgodnie z prośbą, którą do mnie skierowali nasi charyzmatycy.
Czego szukałem w tych tekstach? Potwierdzenia popularnej tezy o ponadwyznaniowym charakterze tych materiałów – w takim sensie, że każde wyznanie może ich używać z jak największym pożytkiem, a dodatkowe − wyznaniowe właśnie kwestie − każdy uzupełni sobie kiedyś później, według własnych zapatrywań: katolik po katolicku, anglikanin po anglikańsku i tak dalej. Taki był kierunek moich poszukiwań, a ich rezultatem pragnę się niniejszym podzielić.
a. Kapłani i składanie ofiar w Kościele?
Jako pierwszy przykład trudności, na którą natrafiłem, proponuję następujące słowa z książki Nicka Gumbela Życiowe pytania:
„Kapłan − ang. priest […] nie składa ofiar, ale jest w kościele liderem. Obecnie nie potrzeba kapłanów składających ofiary, bo nie ma potrzeby składania ofiar”[4]
Czy ten tekst spełnia zapowiedziane zalety materiałów do prowadzenia kursu Alfa − mianowicie, że ich przedmiotem nie jest nauczanie na temat sakramentów świętych? Raczej nie spełnia. To zdanie jest nauczanie na temat sakramentów, i to nauczaniem jak najbardziej związanym z jednym tylko odłamem chrześcijaństwa: z protestantyzmem. Katolicy i prawosławni w sprawie istnienia kapłaństwa w Kościele i w sprawie potrzeby składania ofiar wierzą inaczej. Oto przykłady z najbardziej miarodajnych tekstów, z odpowiednich katechizmów:
- kapłaństwo wyświęconego prezbitera „działa w imieniu całego Kościoła […], zwłaszcza gdy składa Ofiarę eucharystyczną” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1552); „Eucharystia jest ofiarą” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1366);
- „Kapłani chrześcijańscy uczestniczą w szczególnie aktywny sposób w kapłaństwie Chrystusa” (Katechizm Kościoła Prawosławnego, s. 371); „Trzeba, aby chleb stał się rzeczywiście Ciałem Chrystusa i wino rzeczywiście Krwią Chrystusa […]; trzeba, by ofiara Kościoła stała się ofiarą, którą zmartwychwstały Baranek składa Ojcu” (Katechizm Kościoła Prawosławnego, s. 351).
Nauczanie katechizmu katolickiego i prawosławnego jest jasne. Istnieją w Kościele święcenia kapłańskie i wyświęceni kapłani składają wraz z całym Kościołem eucharystyczną ofiarę Chrystusa.
Jest to nauczanie wyraźnie odmienne od nauki protestanckiej zaprezentowanej podczas kursu. Jest to kwestia sporna między naszymi odmiennymi chrześcijańskimi wspólnotami wiary. Materiały kursu Alfa mogły więc tego tematu nie podejmować, aby zachować neutralność wyznaniową. Ale temat ten podjęły. A po podjęciu rozstrzygnęły w duchu zgodnym z nauką protestancką, polemicznym natomiast wobec nauki katolickiej i prawosławnej: „nie są już potrzebni kapłani ani ofiary”[5].
Zauważmy: dziś naszym celem nie jest dyskusja, kto w tym sporze ma rację. Nasz problem wygląda inaczej. Szukamy odpowiedzi na pytanie, czy to prawda, że materiały do prowadzenia kursu Alfa autorstwa Nicky Gumbela „obejmują ten wspólny poziom, na którym jeszcze wszyscy się zgadzamy”, że „jest to chrześcijaństwo, które dzielimy wszyscy”. Porównanie powyższych cytatów prowadzi do wniosków raczej oczywistych.
Tak na marginesie: jako biblijne poparcie wspomnianej tezy materiały kursu Alfa podają, że „w Nowym Testamencie słowo hiereus tylko raz pojawia się w innym kontekście, gdzie mowa jest o tym, iż wszyscy chrześcijanie są «królewskim kapłaństwem» (1 Piotra 2,9)”[6]
Nie wydaje się to prawdą i są aż trzy problemy z tą tezą.
- po pierwsze, w 1 P 2,9 nie ma słowa hiereus, jest zamiast tego słowo hierateuma;
- po drugie, słowo występujące w 1 P 2,9 występuje więcej niż tylko raz w Nowym Testamencie: pojawia się też w 1 P 2,5;
- jak by tego było jeszcze mało, słowo hiereus występuje wprawdzie w Nowym Testamencie, ale gdzie indziej, i to więcej niż jeden raz, np. Ap 1,6; 5,10; 20,6.
b. Co się stało z wodą?
Kolejny pouczający przykład trudności znajdziemy, czytając w materiałach kursu Alfa opis nowego narodzenia. Jest on wprowadzony takimi oto słowami: „Jedna z nauczycielek szkoły niedzielnej […] na podstawie Ewangelii Jana 3,5-8 omawiała z dziećmi temat nowego narodzenia”[7].
Na wszelki wypadek przypomnijmy więc sobie, jak ten tekst brzmi w Biblii w całości:
„Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha»”.
Warunkiem wejścia do królestwa jest więc według Jezusa Chrystusa „narodzenie z wody i z Ducha”. We fragmencie Ewangelii Janowej wspomniane są też dodatkowo inne określenia: „narodzenie z Ducha” i „powtórne narodzenie” lub „narodzenie z wysoka” (gdyż to samo greckie wyrażenie można i tak przetłumaczyć). Czy w tym tekście jest więc wyrażenie „powtórnie się narodzić” (a w konsekwencji idea „nowego narodzenia”) − to kwestia wyboru słów przez tłumacza: jedni uważają, że jest; inni − że jest to „narodzenie z wysoka”; według jeszcze innych − obie idee są zawarte w tym jednym terminie. Natomiast z całą pewnością jest tu − i to niezależnie od wyboru tłumacza − idea narodzenia z wody i z Ducha.
Zobaczmy teraz, co stało się z tym narodzeniem w materiałach kursu Alfa: mówiąc obrazowo: woda wyparowała… Zamiast wody dodano natomiast nowy element: akt modlitewnego przyjęcia Chrystusa do życia:
„Określenie narodzony na nowo (born again): […] Jezus jako pierwszy nazwał tak ludzi, którzy «narodzili się Ducha» (Jan 3,8) […]. Jezus zapewniał, iż narodzenie fizyczne nie wystarcza. Musimy narodzić się z Ducha. Tak właśnie się dzieje, gdy stajemy się chrześcijanami, gdy przyjmujemy do swego życia Chrystusa”.
Dlaczego w wyjaśnieniu zawartym w materiałach kursu Alfa „zabrakło wody”? Ponieważ według powszechnej u wielu protestantów nauki sakrament chrztu nie przynosi sam z siebie żadnego skutku duchowego, żadnego odrodzenia, a jest tylko zewnętrznym znakiem wiary, która już wcześniej powinna być w człowieku. Dość jasno materiały Alfy uściślą to nieco później: „chrzest jest widzialnym znakiem przynależności do Kościoła, a także tego, że jest się chrześcijaninem”[8].
Podobnie jak uczyniliśmy to poprzednio, zapytajmy i teraz: Jaka jest nauka innych, nieprotestanckich nurtów chrześcijaństwa na ten temat? Jest odmienna:
− sakrament chrztu „oznacza i urzeczywistnia narodzenie z wody i z Ducha, bez którego nikt «nie może wejść do Królestwa Bożego» (J 3,5)” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1215);
− „Jezus wzywa ludzi, by narodzili się do życia […], życie to jest udzielane przez samo tchnienie Boga […], to tchnienie człowiek odzyska w wodzie chrztu” (Katechizm Kościoła Prawosławnego, s. 273).
Jak widać, nauczanie o sakramentalnych skutkach chrztu jest u katolików i prawosławnych inne niż u autorów materiałów kursu. Znowu: teksty kursu Alfa mogły więc tego tematu nie poruszać dla zachowania wyznaniowej neutralności. Ale temat podjęły i rozstrzygnęły: w duchu protestanckim. Wśród protestantów można uczyć, że chociaż „każdy chrześcijanin jest człowiekiem narodzonym na nowo”, to jednak „może nie potrafimy dokładnie wskazać, w jakim momencie to nastąpiło”[9] − ponieważ wcale nie wiąże się tego z sakramentem chrztu jako chwilą nowego narodzenia. U katolików jednak i prawosławnych tak uczyć nie można.
Powtórzymy: naszym zadaniem nie jest tu podejmowanie dyskusji, która z tych opinii jest właściwsza. Nasze zadanie jest inne: odpowiedzieć na pytanie, czy to prawda, że mamy do czynienia z materiałami, które „obejmują ten wspólny poziom, na którym jeszcze wszyscy się zgadzamy”, że „jest to chrześcijaństwo, które dzielimy wszyscy”. Wnioski, raczej oczywiste, są podobne jak za pierwszym razem.
c. Jak napełnić się Duchem Świętym?
W materiałach kursu jak najsłuszniej postawiono pytanie: Jak zostać napełnionym Duchem Świętym? Odpowiedź na to arcyważne pytanie zajmuje jedenaście stron, z czego pięć poświęconych jest otrzymaniu daru języków[10]. Nie ma natomiast mowy choćby jednym zdaniem o przepisie na napełnienie Duchem, który katolicy i prawosławni uważają za fundamentalny: „Nawróćcie się − powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2,38).
Tekst z Dziejów Apostolskich tradycyjnie rozumiany jest u katolików i prawosławnych właśnie jako podstawowy w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, „jak otrzymać Ducha”:
− w ramach obrzędów sakramentu chrztu „namaszczenie krzyżmem świętym […] oznacza dar Ducha Świętego dla neofity: stał się on chrześcijaninem, to znaczy «namaszczonym Duchem Świętym»” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1241).
− „Katechumen, wychodząc z wód chrztu, otrzymuje od razu namaszczenie Ducha Świętego […], aby Duch Święty spoczął na tym, który zjednoczył się z Synem” (Katechizm Kościoła Prawosławnego, s. 277).
Oczywiście, wspólnoty wiary chrześcijańskiej, które katolickie i prawosławne nie są, nie będą się z tym zwykle zgadzać i często nie zechcą przypisywać sakramentowi chrztu mocy udzielania Ducha Świętego. Często moment otrzymania Ducha będą lokować gdzieś indziej, na przykład w chwili dostąpienia daru modlitwy, zwanej mówieniem językami. Ale jest to punkt, który nas na razie dzieli (do czasu osiągnięcia jakiegoś przyszłego ekumenicznego uzgodnienia w tej materii), a nie punkt, „w którym jeszcze wszyscy się zgadzamy”, obejmujący „chrześcijaństwo, które dzielimy wszyscy”.
Bardzo pouczająca jest w tym względzie lektura tych fragmentów materiałów kursu, w których wyjaśnia się skutki i znaczenie sakramentu chrztu[11].
Na przykład tam, gdzie w Biblii czytamy o oczyszczeniu z grzechu − „a takimi [czyli obciążonymi grzechami] byli niektórzy z was; lecz zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego” (1 Kor 6,11) − w materiałach czytamy o obrazie oczyszczenia: „[chrzest] obrazuje oczyszczenie z grzechu”, chociaż tekst biblijny o obrazowaniu nie wspomina.
Identyczną sytuację spotkamy w odniesieniu do tekstów: „razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił” (Kol 2,12); oraz „przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie” (por. Rz 6,3-5). Oba te teksty tłumaczone są w sensie: „[chrzest] obrazuje śmierć i zmartwychwstanie z Chrystusem do nowego życia”.
Łatwo się więc domyślić, że „wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: […] wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12,13) − zostaje wyjaśnione również jako „obrazowanie przez chrzest”: „[chrzest] obrazuje żywą wodę, jaką wnosi w nasze życie Duch Święty”.
Ten styl interpretowania tekstu biblijnego jest zgodny z poreformacyjną teologią protestancką, ale nie odpowiada nauczaniu katolików i prawosławnych o tych miejscach Pisma Świętego. Katolicy i prawosławni czytają te fragmenty całkiem dosłownie i dlatego pojmują chrzest nie tylko jako widzialny i zewnętrzny znak oczyszczenia z grzechów, pogrzebania z Chrystusem i zmartwychwstania wraz z Nim oraz napojenia wodą życia. Katolicy i prawosławni pojmują chrzest jako chwilę, kiedy to wszystko się rzeczywiście dzieje.
Tak samo jak poprzednio, nie miejsce tu na debatę, czyje tłumaczenie Biblii jest bardziej uzasadnione, tylko raczej na postawienie pytania, czy na pewno mamy tu do czynienia z punktem, „w którym jeszcze wszyscy się zgadzamy”.
d. O kościołach, kongregacjach i zborach
Końcowe obserwacje dotyczą spraw mniejszej wagi, mianowicie używanego w podręczniku kursu Alfa nazewnictwa. Choć nie są to sprawy pierwszorzędne, to jednak pokazują pewien zamysł podręcznika, przynajmniej w polskim jego tłumaczeniu. Widać to szczególnie wyraźnie w zastosowaniu słowa „zbór”.
Oto jak na przykład to słowo jest wprowadzone w tekście materiałów:
„Z Nowego Testamentu wyłaniają się trzy rodzaje zgromadzeń […]. Autorzy mówią czasami o «trzypoziomowej» strukturze: uroczyste zgromadzenie, kongregacja (zbór, wspólnota) i grupa opieki”[12].
Jeśli wydaje się podręcznik z zamiarem, aby służył wszystkim chrześcijanom, niezależnie od ich wyznania, to w miarę możliwości stosuje się taką terminologię, która obejmie wszystkich wyznawców Chrystusa. Dla określenia wspólnoty uczniów w języku polskim najlepiej nadaje się do tego słowo „Kościół”. Dlaczego? Gdyż słowa tego używają zarówno katolicy i prawosławni, jak i protestanci: jest ono „obojętne wyznaniowo”.
Jednak tłumacz zdecydował się wprowadzić słowo „zbór”, w takim na przykład kontekście: „kongregacja (zbór, wspólnota) jest zgromadzeniem średniej wielkości”. Czy w języku polskim takie zdanie można odnieść do katolików? Absolutnie nie. A do prawosławnych? Nigdy. Jest to zdanie, które pasuje tylko i wyłącznie do protestantów.
Może jednak tłumacz musiał użyć tego słowa, gdyż innego po prostu w naszym języku nie ma? Jest takie słowo: „Kościół”, ewentualnie „wspólnota kościelna” lub „mniejsza wspólnota”. Takie określenia pasują zarówno do protestantów, jak i prawosławnych i katolików. Nawet całkiem niewielkie wspólnoty nowoprotestanckie powstałe ostatnio, choćby liczyły tylko kilkadziesiąt osób, nazywają się przecież w Polsce „Kościołami”. Powód wprowadzenia terminu „zbór” jest więc inny. Po prostu w polskiej terminologii zielonoświątkowej mówi się „Kościół zielonoświątkowy” w znaczeniu wspólnoty ogólnopolskiej, a „zbór” − w znaczeniu Kościoła w jakiejś konkretnej miejscowości.
Oczywiście, zielonoświątkowcy mają prawo do swojej terminologii i do swoich zwyczajów. Ale nie można wtedy mówić, że jest to terminologia odpowiadająca chrześcijaństwu w Polsce niezależnie od wyznania.
Tu uwaga: problem ten może nie być tak jaskrawy w innych językach. Na przykład w USA słowo pastor może oznaczać także księdza katolickiego – tak mówi się o amerykańskim proboszczu katolickim. Ale w Polsce „pastor” oznacza tylko i wyłącznie duchownego protestanckiego. Co ciekawe, „pastor” po łacinie znaczy… pasterz. Wypada się więc zastanowić, dlaczego w tego typu podręczniku pisać „pastor” zamiast przetłumaczyć to łacińskie słowo na język polski? Mielibyśmy wtedy terminologię obejmującą wszystkich chrześcijan niezależnie od wyznania: pasterz wspólnoty albo pasterz kościoła.
Autorzy Nowego Testamentu nie używali jakichś odrębnych słów na określenie Kościoła powszechnego, Kościoła lokalnego i małej grupy Kościoła domowego. W Nowym Testamencie jedno greckie słowo ekklesia ma wszystkie te trzy znaczenia.
Oto przykłady:
– Kościół powszechny: „Kościół (ekklesia) cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii” (Dz 9,31). Chodzi tu o Kościół na bardzo obszernych terenach, a więc o Kościół powszechny.
– Kościół lokalny: po śmierci Ananiasza i Safiry „strach wielki ogarnął cały Kościół (ekklesia) i wszystkich, którzy o tym słyszeli” (Dz 5,11). Chodzi tu o ten Kościół, który znał przypadek Ananiasza i Safiry, a więc o Kościół lokalny.
– Kościół domowy: „Pozdrówcie braci w Laodycei, zarówno Nimfasa, jak i Kościół (ekklesia) gromadzący się w jego domu” (Kol 4,15). Chodzi tu o taki Kościół, który obejmuje tylko ludzi gromadzących się w pomieszczeniach jednego domu.
We wszystkich tych trzech przypadkach Biblia używa jednego i tego samego słowa: ekklesia. Jeśli więc słowo Boże używa identycznego określenia dla wszystkich trzech znaczeń, to chyba można użyć jednego słowa dostępnego w języku polskim, tak by pasowało do zwyczajów wszystkich chrześcijan, zamiast wybierać słowa, które odnoszą się tylko i wyłącznie do jednej gałęzi chrześcijaństwa i nigdy nie bywają odnoszone do gałęzi innych?
e. Jak cieszyć się z kursu Alfa?
Po tych wszystkich uwagach być może zrodzi się w kimś pytanie: Czy wobec tego mamy dalej cieszyć się z kursu Alfa? Moja odpowiedź brzmi: jest to możliwe! A jeśli ktoś postawi pytanie: Dobrze, ale wobec tego, jak się cieszyć? Odpowiem: nie musimy odkrywać Ameryki: została już odkryta. Sięgnijmy po wzór do tych, którzy wcześniej od nas stanęli przed podobnymi problemami.
Oto we Francji do roku 1998 kursy Alfa prowadzono tylko w kościołach protestanckich. W roku 1999 na życzenie katolickich biskupów francuskich podjęto nowe tłumaczenie podręczników do Alfy, a to w tym celu, aby zamieścić tam sugestie, które wcześniej przedyskutowano między katolickimi biskupami a Nicky Gumbelem. Proste? Bardzo proste. I wypróbowane już 7 lat temu. Obecnie kurs Alfa prowadzony jest w większości diecezji francuskich.
Oto w krajach, które mają doświadczenie dłuższe niż my, istnieją katolickie biura Alfy: Catholic Alpha Office, Alpha für Katholiken, i książki dla katolików: Alpha for Catholics: Questions and Answers, New Alpha for Catholics Manual – tak się to nazywa w praktyce.
Tłumaczenia i biura powstają powoli. Tymczasem więc zapraszam do dyskusji na podane wyżej przykładowe trudności napotkane przeze mnie podczas lektury materiałów kursu. Najgoręcej zaś zapraszam tych, od których słyszałem, że podręczniki Alfy „obejmują ten wspólny poziom, na którym jeszcze wszyscy się zgadzamy”, że „jest to chrześcijaństwo, które dzielimy wszyscy”. Czy aby na pewno?
[1] Alfa, narzędzie nowej ewangelizacji – rozmowa z Kitty Arbuthnott, [http://www.zeszytyodnowy.pl/index.php?co=kursalfa (2006)].
[2] Dla uproszczenia dyskusji pomijamy miejsce anglikanizmu w tym schemacie.
[3] ABC Kursu Alfa, „Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym”, [http://www.zeszytyodnowy.pl/index.php?co=kursalfa (2006)].
[4] Nicky Gumbel, Życiowe pytania: praktyczne wprowadzenie do zasad wiary chrześcijańskiej, Inst. Wyd. AGAPE − Warszawa 2002 (oryg.: Questions of life; przekład: Ryszard i Renata Pruszkowscy), s. 182.
[5] Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 181.
[6] Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 181.
[7] Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 93-94.
[8] Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 175.
[9] Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 94.
[10] Por. Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 107-117.
[11] Por. Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 175.
[12] Por. Nicky Gumbel, Życiowe pytania, s. 175.
ks. Bp Andrzej Siemieniewski
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-

