• Zaloguj
  • Rejestracja
Charyzmaty-Ewangelizacja-Ekumenizm-Misje
  • Start
  • Czytelnia
  • Forum
  • Ludzie
  • Zdjęcia
  • Video
  • Audio
  • Kontakt
  • O nas
  • Kalendarz
  • Stowarzyszenie
  • Wewnętrzne

jakis tytul

Najnowsze artykuły

Kto z kim przestaje, takim...
New Age Analiza zjawiska na...
Gdy dziecko pyta o Katyń
Pięć kamyków Dawida
Sztuka dokonywania wyborów

Najczęściej czytane

Boże Ciało - skąd się wzięł...
NARÓD IZRAELA - CZY DALEJ...
Gdy dziecko traci wiarę
List Pasterski O radzie i ś...
Pan, który nie ma tajemnic

Ostatnio komentowane

HISTORIA JEDNEGO POWROTU
Katastrofa samolotu z...
I Komunia Święta to co...

Komentarze

w obronie Kościoła...
Miej ich Panie w swojej
Fajny pomysł

Dokumenty

Artykuły
Episkopat
Homilie
Jacek Jureczko
Komentarze do czytań
Nauczania wspólnotowe
Odnowa w Duchu Św.
Świadectwa

Tematy

Aborcja
Biblia
Bóg Ojciec
Bóg, wiara, rozum
Cierpienie, chorzy
Cuda
Dekalog
Dogmaty
Duch Święty
Duchowość
Eutanazja
Filozofia
Grzech
Inne religie
Jan Paweł II
Jezus Chrystus
Kościół
Maryja
Misje
Modlitwa
Moralność
Muzyka, kultura, sztuka
Nawrócenie
New Age
Powołanie
Rodzina, dzieci
Rodzina, małżeństwo
Rozważania, opowiadania
Sakramenty
Seksualność
Sekty
Święci
Szatan, piekło
Tradycja, liturgia
Wyróżnione
Wywiady
Życie wieczne

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 6 gości.

Lepiej niż włócznia i tarcza

enjoy
19 luty 2010, piątek
Wersja do wydrukuWersja PDF
Autor: 
Madzia Sobkowicz

Włócznią i tarczą

Większość z nas słysząc o tym, że jesteśmy świadkami Pana Jezusa bez wahania powie, że to oznacza ewangelizować, świadczyć, przestrzegać 10 przykazań, chodzić do spowiedzi, czytać Słowo Boże, uczestniczyć w Eucharystii, dążyć do świętości itd.

Ale ja dziś chciałabym zwrócić naszą uwagę na inny aspekt, który łączy się nierozerwalnie z tymi, które wcześniej wymieniłam.

Bycie świadkiem Jezusa, to nie bycie sprawozdawcą, ale bycie osobą dzielącą się i ciągle uczestniczącą w dziele Boga, które jest dziełem zbawienia. Zbawienia, które wymaga przemiany naszego myślenia, życia.

Czytając list do Rzym 2, 5-8 czytamy tak:

„Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskore do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu wg uczynków jego: tym którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności- życie wieczne, tym zaś którzy są przekorni za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie”.

Często próbujemy usprawiedliwić swoje lenistwo w czynieniu dobra, usprawiedliwieniem płynącym z krzyża. Pan Jezus umarł za nasze grzechy, nie jesteśmy doskonali, ale to nas nie usprawiedliwia do tego, żeby nie podejmować wysiłku na rzecz czynienia dobra wobec innych.

Współcześnie ceni się indywidualizm, samowystarczalność, nawet w małżeństwie i w rodzinie. Niektórzy małżonkowie prowadzą dwa osobne budżety, nie troszczą się o budowanie jedności itd. Rodzina, przecież, jest przede wszystkim miejscem, w którym jej członkowie powinni być zależni od siebie, dzielić się w pełni swoim życiem. To w rodzinie człowiek pozbywa się egoizmu.

Żyjąc razem, przez to, że należymy do Kościoła - ciała Jezusa, jesteśmy powołani do życia wspólnego, do noszenia własnych brzemion i do walki o wspólne uświęcenie oraz zbawienie.

W liście do Filipian 2,3 czytamy :

„ (...) a niczego nie pragnąc dla chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich.”

W liście do Rzymian 12, 9-10 napisane jest tak:

„Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie.”

1 Kor 10,24 „Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego.”

Nie chodzi o to żeby na silę wchodzić w czyjeś życie i być przyjacielem każdego człowieka na świecie - to jest niemożliwe. Jeśli jednak mamy być wspólnotą, to musimy być sobą na wzajem zainteresowani, bo jak mamy mieć innych sprawy na oku, jeśli w ogóle tych spraw nie znamy. Nie mamy zrobić się nachalni, natarczywi, ale wrażliwi na innych, abyśmy nie byli obojętni.

Pan wzywa nas do dzielenia się z innymi dobrą nowiną, nie tylko przez słowa, ale przez bycie, nasze czyny. Nie możemy na wzór tego świata gromadzić dla siebie, bo w Bogu gromadzi się dając. Zupełnie odwrotnie niż radzą bankowcy i biznesmeni.

Mamy zabiegać i troszczyć się o innych. O tych, których Bóg stawia obok nas. Tym, co ma nas tego uczyć jest między innymi jałmużna, czyli ofiara dla drugiego człowieka.

Jałmużna jest tym, co pomaga nam pozbywać się egoizmu, pomaga wyrwać się z materializmu i braku ufności oraz niezależności od Boga.

Jałmużna jest ćwiczeniem Bożego wojownika i ćwiczy nas w miłości, wierze i wytrwałości.

W księdze Syracha 29, 12 – 13 czytamy :

„ZAMKNIJ JAŁMUŻNĘ W SPICHLERZACH TWOICH, A ONA WYBAWI CIĘ Z KAŻDEGO NIESZCZĘŚCIA.

LEPIEJ NIŻ TARCZA MOCNA, NIŻELI CIĘŻKA WŁÓCZNIA ZA CIEBIE WALCZYĆ BĘDZIE.”

Sam Pan mówi, że jest lepsza niż tarcza i włócznia, i że mamy ją trzymać w spichlerzach. Mamy gromadzić poprzez dawanie, a nie gromadzenie.

Jan uczy nas w swoim liście, 1 J 3,17-18

„Jeśliby kto posiadł majętności tego świata i wdział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?

Dzieci nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą.”

Mówiąc o jałmużnie, mam na myśli dawanie duchowe - modlitwę, porady, słuchanie, poświęcanie komuś czasu, ale i dawanie materialne - pieniądze, jedzenie, spanie, ubranie itd.

Jałmużna to dar dany innym z miłości do Boga, w różnorodnej postaci. W formie jakiej potrzebuje drugi człowiek. Jałmużna to też twoje i moje dawanie wspólnocie, służba w diakoniach, itd. To dawanie tym, których znamy i kochamy, ale i obcym, i wrogom. Jałmużna jest bronią do walki o zbawienie nasze i innych. Jałmużna jest miłosierdziem człowieka nad jego bliźnim, otwiera nas na potrzeby drugiego człowieka. Jałmużna nas uświęca i oczyszcza z grzechu.

W księdze Syracha 3, 30 czytamy:

„Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy”.

W księdze Przysłów 19, 17 uczymy się, że

"POŻYCZA SAMEMU PANU – KTO DLA BIEDNYCH ŻYCZLIWY, ZA DOBRODZIEJSTWO ON MU NAGRODZI"

Zdarza się czasem, że kiedy coś komuś chcemy dać (pomóc), po chwili jednak mamy ochotę z tego zrezygnować, gdyż np. na coś ciężko zapracowaliśmy, ktoś nagle wydaje nam się niegodny naszego daru, albo nie chce nam się ponosić trudu związanego z niesieniem pomocy, nie mamy z tego dobrego interesu, żadnej wymiennej transakcji.

Kiedy dajemy, cokolwiek, powinniśmy pamiętać to, co jest napisane we wcześniej przytoczonym cytacie, że samemu Bogu pożyczamy, kiedy dajemy innym.

To jest słowo z obietnicą - pomocy Bożej.

Może nam się tu zaraz włączyć nasze ludzkie, interesowne myślenie. Dam komuś to i tamto, to Pan Bóg rozmnoży moje dobra. Dając innym dar, nie mamy trąbić przed innymi spodziewając się od nich zapłaty. Dajemy człowiekowi, ale odbiera to przede wszystkim sam Bóg. Powinniśmy bezinteresownie dzielić się z innym człowiekiem, a sam dar otrzymuje Pan Bóg. Dotykamy Jego miłującego serca. Powinniśmy nauczyć się dawać głównie tym, którzy nie mogą nam się odwdzięczyć.

W Ewangelii Łukasza 14, 14 czytamy słowa Pana Jezusa:

„Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, chromych, ułomnych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają się czym tobie odwdzięczyć, odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.”

Nie możemy mieć postawy, bankowca. Nagrodą jest przede wszystkim bycie zbawionym, bycie przy Bogu.

W księdze Tobiasza 1, 3, 6-8 jest napisane tak:

„(...) Dawałem wiele jałmużny moim braciom i rodakom. (…) Spieszyłem do Jerozolimy z pierwocinami owoców i zwierząt, z dziesięciną bydła i pierwszą wełną owiec.

(...) dawałem dziesięcinę ze zboża, wina, oliwy jak również z drzewa granatu, figowego i z innych drzew owocowych.

Tą drugą dziesięcinę płaciłem w pieniądzach przez 6 lat (...) trzecią dziesięcinę dawałem sierotom, wdowom i prozelitom, którzy należeli do synów Izraela.”

Przytaczam ten fragment po to, abyśmy zobaczyli, że Tobiasz dzielił się wszystkim, co miał. Jak był wierny, hojny, wrażliwy na potrzeby innych. Z całego swojego majątku dawał, co mógł najlepszego.

Tobiasz dając rady swojemu synowi na temat tego, co jest najważniejsze w życiu, wspomina między innymi o:

Tb 4, 7-11

„A wszystkim, którzy postępują sprawiedliwie, dawaj jałmużnę z majętności swojej i niech oko twoje nie będzie skąpe w czynieniu jałmużny.

Nie odwracaj twarzy od żadnego biedaka, a nie odwróci się od ciebie oblicze Boga. Jak ci tylko starczy, według twojej zasobności dawaj z niej jałmużnę. Będziesz miał mało daj mniej. Nie wzbraniaj się dawać jałmużny nawet z niewielkiej własności. Tak zaskarbisz sobie wielkie dobra na dzień potrzeby, ponieważ jałmużna wybawia od śmierci i nie pozwala wejść do ciemności.”

Jałmużna jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego.

Tb 4,16

"Udzielaj twego chleba głodnemu, a szat swoich użycz nagim. Ze wszystkiego co ci zbywa dawaj jałmużnę, a oko twoje niech nie będzie skąpe, gdy dajesz.”

Tobiasz też mówi o tym, że jest to dar dla Najwyższego i zachęca syna, żeby dawał nawet jeśli ma mało. Uczy żeby syn nie był skąpy, oraz żeby nie omijał biednych.

W księdze Przysłów 14, 31 jest napisane:

„Kto ciemięży ubogiego, lży jego Stwórcę, czci Go ten, kto się nad biednym lituje.”

Bardzo ważna jest dla mnie historia o biednej wdowie i Eliaszu, opisana w księdze

1 Królewskiej 17,8

Wdowa była tak biedna, że była bliska śmierci głodowej. A tu przychodzi człowiek i prosi o jedzenie. Mogła mu odmówić, ale uwierzyła obietnicy Bożej. Pomimo wielkiej biedy podzieliła się, zaryzykowała. Po ludzku była w nieodpowiednim momencie, żeby dzielić się z innym człowiekiem. To ona potrzebowała pomocy. Ale pomimo swojego niedostatku podzieliła się resztkami swojego jedzenia. I Bóg jej pobłogosławił i nie wyczerpały się ostatnie zapasy, które miała. Przez cały czas głodu w kraju, jej słoik z mąką był ciągle pełny. Patrząc na historię tej wdowy, możemy zobaczyć ile razy w naszym życiu, ktoś np. prosi nas o pomoc, gdy sami jesteśmy na przykład w potrzebie. Zawsze będzie coś, co będzie nas wstrzymywało i zawsze będą ważniejsze sprawy, albo będziemy chytrzy i nie będziemy umieli się podzielić z innymi, bo w naszych oczach będziemy mieli za mało by dawać.

Dzięki postawie wdowy, możemy dostrzec, że w dawaniu nie jest nawet ważny zryw raz na jakiś czas, ani rozmach działania, ale gotowe serce do dzielenia się z innymi, zwłaszcza w najbardziej niedogodnej sytuacji naszego życia.

Może masz mało, ale Tobiasz mówi - to daj mniej. Była też historia innej wdowy w Nowym Testamencie:, która wrzuciła grosz i okazało się, że dała najwięcej. Myślę, że ważna jest postawa naszego serca i gotowość do dzielenia się całym swoim życiem, niesienia pomocy, w sposób bezinteresowny, bez chęci zysku.

Dlaczego lubimy pieniądze? Dają nam poczucie bezpieczeństwa, niezależność, poczucie sprawstwa, kontroli i władzy, zaspokajamy różne potrzeby jakie chcemy i kiedy chcemy, mamy pozorną przyjaźń, zaszczyty, władze, przyjaźnie.

W Ewangelii Łukasza 16, 9 czytamy:

„Pozyskujcie sobie przyjaciół niewłaściwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny.”

W przypisie napisane jest, że wierni Bogu, znaczy bez przywiązania do dóbr materialnych (...) wierność dobrom tego świata jest niewiernością względem Boga. Nasze poczucie bezpieczeństwa mamy budować na Bogu, a nie poprzez to, co zgromadziliśmy. To nie znaczy, że nie mamy pracować, robić oszczędności, ale Bóg wzywa nas do tego, żebyśmy umieli w mądrości dzielić się z innymi, abyśmy byli wolni. Pan Jezus uczy nas, abyśmy naszych dóbr używali czyniąc dobro innym.

W Dziejach Apostolskich 10, 1-4, czytamy o Korneliuszu:

„W Cezarei mieszkał pewien człowiek imieniem Korneliusz, setnik z Kohorty zwanej Italska, pobożny i bojący się Boga wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga (...) W widzeniu ujrzał anioła Pańskiego, który wszedł do niego i powiedział: Korneliuszu (...) modlitwy twoje i jałmużny stały się ofiarą, która przypomniała ciebie Bogu”.

Mamy jałmużnę obok modlitwy.

W Ewangelii Mateusza, mamy bardzo znamienne słowa Pana Jezusa dotyczące tego, czym jest dzielenie się z potrzebującymi.

Mt 25, 31-46

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść

byłem spragniony, a daliście Mi pić

byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie

byłem nagi, a przyodzialiście Mnie

byłem chory, a odwiedziliście Mnie

byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? (...) A Król im odpowie: Zaprawdę powiadam wam: Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili...

(…) Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą na mękę wieczną, a sprawiedliwi do życia wiecznego.”

Co czynimy ludziom, to czynimy Bogu. Jeśli czynimy dobro, składamy dobrą ofiarę na Jego ołtarzu.

W księdze Przysłów 21,13 jest napisane:

„Kto uszy zatyka na krzyk ubogiego sam będzie wołał bez skutku.”

Święty Paweł uczył Filipian, a przez nich i nas, bardzo konkretnych rzeczy, konkretnego dawania i dzielenia się.

Paweł docenia tamten Kościół, za ich troskę o niego, troskę nie tylko duchową ale i materialną.

Fil 4, 10 - 19

„(...) także bardzo się ucieszyłem w Panu, że wreszcie rozkwitło wasze staranie o mnie bo istotnie staraliście się, lecz nie mieliście do tego sposobności. Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich warunków jestem w ogóle zaprawiony: być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku .

Wy Filipianie wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jedynymi nie prowadził ze mną otwartego rachunku przychodu i rozchodu, bo do Tesaloniki nawet raz i drugi przysłaliście na moje potrzeby. Mówię zaś to bynajmniej nie dlatego, że pragnę daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro. Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem w całej pełni zaopatrzony, otrzymawszy przez Epafrodyta od was wdzięczną woń, ofiarę przyjemną miłą Bogu. A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę”.

Paweł chwali Filipian za to, że troszczyli się o jego potrzeby. Prowadzi z nimi rachunek przychodów i rozchodów. Jest to konkretna troska o Pawła, troska przejawiana o niego w sposób czysto materialny. Paweł uczy nas, że dawanie, zwłaszcza, będącym w posłudze dla Pana, jest dobrem, owocem który wzrasta na nasze dobro, że dawanie pieniędzy i innych materialnych rzeczy jest ofiarą przyjemną Bogu i dla takich, którzy to czynią jest obietnica o Bożej opiece. Umiejętność przychodzenia z pomocą innym, jest owocem, który wzrasta na nasze dobro, uświęcamy się i budujemy Kościół.

Paweł naucza, napomina, abyśmy budowali Kościół, wzajemną miłością, poprzez troskę o potrzeby innych ludzi, oraz abyśmy wspierali ważne, dobre dzieła.

Dobrze by było, abyśmy zastanowili się nad tym, jak my budujemy Kościół, naszą wspólnotę? Czym dzielimy się z naszymi braćmi i siostrami, których Bóg stawia obok nas? Czy w ogóle jesteśmy zainteresowani innymi? Na co przeznaczamy nasz czas, pieniądze itd.? Komu ostatnio i w czym pomogliśmy? Za kogo się modliliśmy?

W liście Jana 3 J 3 - 8 jest napisane tak:

„Ty umiłowany postępujesz w duchu wiary, gdy pomagasz a zwłaszcza przybywającym skądinąd.”

Zaopatrywanie na drogę misjonarzy zgodnie z wolą Bożą, jest dla nas wskazówką do okazywania właśnie troski o innych.

W liście do 2 Kor 8, 14-15 czytamy:

„Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele. (nawiązanie do przejścia Izraelitów przez pustynię - nie brakowało im jedzenia ani niczego, bo Bóg sam pamiętał o ich potrzebach, mieli brać z tego, co Bóg dawał bez pazerności, bez sknerstwa).”

Cały ósmy rozdział drugiego listu do Koryntian ma tytuł: „Hojność na rzecz ubogich”, czytamy jak Apostoł zachęca Koryntian na wzór Kościołów w Macedonii, aby i w łaskę dawania byli zaopatrzeni (oprócz wiary, mowy, wiedzy, gorliwości).

Łaska dawania, umiejętność dawania, dzielenia się z innymi. W mądry, budujący sposób.

2 Kor 8, 21 napisane jest :

„(...) starajmy się bowiem nie tylko wobec Pana, lecz także wobec ludzi.”

Mamy tu zestawione dwa największe przykazania, miłości do Pana Boga i do człowieka.

Dalej Paweł mówi o dawaniu na rzecz Świętych, posługujących, będących misjonarzami itd.

2 Kor 9, 5

"Uważałem przeto za konieczne prosić braci, aby przybyli wcześniej do was i przygotowali już przedtem obiecaną przez was darowiznę, która oby okazała się hojnością, a nie sknerstwem."

Paweł oczekuje, a nawet wymaga hojności w dzieleniu się dobrami, które dla danego Kościoła – osób, są odpowiednią pomocą.

Kościół przygotowuje różne dzieła w zakresie głoszenie ewangelii, pomocy potrzebującym itd. To my przez swoje dary sprawiamy, że pewne dzieła mogą zaistnieć, że ludzie mogą być nakarmieni, pocieszeni itd.

Dalej w 2 Kor 9, 6-9:

„Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten i skąpo zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki.”

Ralph Martin w swojej książce ”Mężowie, żony, rodzice, dzieci – Fundamenty rodziny chrześcijańskiej” pisze, że wszyscy członkowie wspólnoty chrześcijańskiej powinni oddawać Bogu wspólnie chwałę przez ukazywanie światu natury i charakteru Bożego życia. Oddawać chwałę przez modlitwę za siebie nawzajem, pożyczanie sobie różnych rzeczy, zostawanie z cudzymi dziećmi, pomoc w odnawianiu mieszkań, dzielenie się odzieżą, wspieranie osób samotnych, starszych, chorych aby wzrastała miłość i jedność. To niektóre z wymienionych możliwości dzielenia się wspólnego. Chciałabym zwrócić uwagę na to, że jesteśmy w różnych diakoniach, nasze zaangażowane w nich też jest dawaniem z siebie daru innym, ale przede wszystkim samemu Bogu. Możemy w diakonii dawać nasze pieniądze na różne cele, troszczyć się o tych, których Bóg postawił obok nas. Wystarczy wsłuchiwać się w ludzi.

Mamy mieć otwarte oczy i serca na potrzeby innych, mamy troszczyć się o innych. Im więcej dajemy pieniędzy, modlitwy, miłosierdzia, tym więcej dobra wokół nas i innych.

W Dziejach Apostolskich w rozdziale 4, 32-36 czytamy o pierwszym Kościele:

„(...) – żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał ale wszystko mieli wspólne. (...)

nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól, albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży i składali je u stóp Apostołów, i każdemu też rozdzielano według potrzeby”.

Duch Św napełnia nasze serca, jesteśmy ciałem Pana Jezusa - Kościołem, pełnijmy dobre uczynki, abyśmy nigdy nie usłyszeli: „nigdy cię nie znałem.”

Duch Św pomagam nam zobaczyć to, co po ludzku jest niemożliwe. Uzdalnia nas także, do rzeczy, które po ludzku są dla nas zbyt trudne. Jego łaska, czyni nas dobrymi, bo jedynie On prawdziwie jest dobry.

Jeśli mamy w sercu pomysł uczynić dobro, nie gaśmy tego, niech świeci nasze światło przed ludźmi, aby chwalili naszego Ojca. Jesteśmy światłem tego świata. Nie bójmy się iść z pomocą do tych, którym wydaje nam się, że jej potrzebują, obudźmy się jeśli jesteśmy zbyt zajęci sobą, nauczmy poświęcać się dla innych. Pamiętajmy, że Pan Jezus zawsze prowadził uczniów do ludzi, otwierał ich serca na innych, pokazywał jak inni ludzie są ważni dla Boga. Pan Bóg uczy nas, w naszej słabości czynić dobro. To On jest mocny, pozwólmy Jemu być w nas. Jeśli będziemy się miłować, On będzie pośród nas!!!!!!!!

W Iz 1,16 - 17

Obmyjcie się, czyści bądźcie!

Usuńcie zło uczynków waszych

sprzed moich oczu!

Przestańcie czynić zło!

Zaprawiajcie się w dobrem!

Troszczcie się o sprawiedliwość,

wspomagajcie uciśnionego,

oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!....

Jeśli w nas jest zbyt dużo obojętności dziś dla ludzi, dla tych których spotykamy tu na spotkaniach, na mszy ... to znak, że musimy coś z tym robić, bo Pan Jezus wyraźnie uczy czegoś innego. Każdy kto mówi, że jest chrześcijaninem, że Jezus Chrystus jest jego Panem, jest wezwany do dzielenia się tym, co otrzymał od Boga. Jeżeli zamykasz swój dom (wszystkie swoje dobra) tylko dla siebie, zamykasz swoje serce dla Boga w drugim człowieku. Przestajesz budować Kościół – wspólnotę. Zdam ci jeszcze jedno pytanie, co jest dla ciebie najważniejsze?

Rozwijajmy się w trosce o innych, obdarzajmy innych bezinteresownie, aby było więcej radości, chwały Boga Żywego pomiędzy nami.

KATEGORIE:
  • Bóg, wiara, rozum
  • Duchowość
  • Rozważania, opowiadania
  • Wyróżnione
  • Nauczania wspólnotowe
  • Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
  • ""
  • Post to Twitter

FOOTER : MAIN

FOOTER : SUBMAIN LEFT

Menu

  • Start
  • Czytelnia
  • Forum
  • Ludzie
  • Zdjęcia
  • Video
  • Audio
  • Kontakt

Menu dodatkowe

  • O nas
  • Kalendarz
  • Stowarzyszenie
  • Wewnętrzne

O NAS kategorie

O nas
Hallelu Jah co to?
Dodatkowe informacje
25 lecie wspólnoty
Encyklopedia
my hallelujah

O stronie

  • Polityka prywatności
  • Roadmap

FOOTER : SUBMAIN RIGHT

Dokumenty

Artykuły
Episkopat
Homilie
Jacek Jureczko
Komentarze do czytań
Nauczania wspólnotowe
Odnowa w Duchu Św.
Świadectwa

Stowarzyszenie

Dokumenty inne
Informacje finansowe
Sprawozdania

Jesteśmy na

  • FaceBook
  • RSS feeds
  • Nasza Klasa
  • Twitter