Moje świadectwo
20 marzec 2007, wtorek
Autor:
Gość
Moje świadectwo jest proste. Kiedy miałem 15 lat i przygotowywałem się do sakramentu Bierzmowania nastąpiła diametralna zmiana mojego życia. Z chłopaka, który nie stronił od imprez, alkoholu i dziewczyn, zmieniłem się w człowieka dojrzałego religijnie i emocjonalnie.
Teraz zabawa nie jest równa alkohol, teraz relacje męsko – damskie zawierają przyjaźń, a nie jedynie „żądze posiadania”. A stał się to, gdy:
Podczas jednego ze spotkań przygotowujących nas (jako grupę młodych ludzi) do Bierzmowania ksiądz prowadzący stwierdził, że wyjeżdżamy na weekendowe rekolekcje.
Mi to się nie uśmiechało, bo byłby kolejny stracony czas, który mógłbym poświecić na wiele innych ciekawych rzeczy (np. impreza, komputer, albo telewizja). Jednakże stało się inaczej, kiedy ksiądz powiedział wyraźnie: „Kto nie pojedzie na rekolekcje nie dostanie bierzmowania!!!”. Więc pojechałem…
Przyjechaliśmy późnym popołudniem, więc tylko się rozpakowaliśmy i zaczęło się… Spotkania, małe grupy z ludźmi, którzy „coś” chcieli… Po oficjalnej części zaczęliśmy się „aklimatyzować”, więc następnego dnia nie za bardzo mogliśmy się skupić, na wszystkich punktach programu i cały drugi dzień był „luźny” - aż do wieczora. Przyjechał zespół, który poprowadził modlitwę, ale w formie koncertu. Zabawa była przednia, aż do momentu, gdy padły słowa: „Kto chce pójść za Jezusem niech wyjdzie na środek.” I ludzie zaczęli wychodzić. Początkowo myślałem, że to nie dla mnie, jednakże później coś mnie pchnęło. Może była to chęć spróbowania czegoś nowego, a może pewnego rodzaju zazdrość względem tych, którzy wyszli na środek. Tak czy inaczej byłem na środku. Podeszło do mnie dwóch animatorów i zapytali czy pomóc mi się pomodlić. Zgodziłem się, a modlitwa ta była szczera i wypływała prosto z serca. Wiem o tym, bo Pan mnie na niej dotknął i zmienił moje serce!
Teraz moje życie się zmieniło: Stawiam w centrum Jezusa, a nie dobrą zabawę.
Pomimo iż dalej lubię chodzić na imprezy to nie jest to cel mojego życia, lecz tylko dodatek do pełni życia, jaką dał mi Jezus. Teraz wiem, że życie z Panem nie jest łatwiejsze (zmieniły się zasady rządzące moim życiem), ale jest w nim pewność życia wiecznego…i pełnego szczęścia, a nie ułudy, jaką daje ten świat… I pomimo, że już nie raz upadłem i jeszcze nie raz upadnę, mam pewność, że Pan mnie podniesie i uczyni silniejszym, ponieważ nie na darmo „wyrwał mnie z tego świata”… Służę teraz w diakoni ewangelizacji, co już samo w sobie jest wielkim błogosławieństwem, bo służba Bogu jest najpiękniejszą i najbardziej owocna służba……
Niech wam Pan błogosławi……
Przyjechaliśmy późnym popołudniem, więc tylko się rozpakowaliśmy i zaczęło się… Spotkania, małe grupy z ludźmi, którzy „coś” chcieli… Po oficjalnej części zaczęliśmy się „aklimatyzować”, więc następnego dnia nie za bardzo mogliśmy się skupić, na wszystkich punktach programu i cały drugi dzień był „luźny” - aż do wieczora. Przyjechał zespół, który poprowadził modlitwę, ale w formie koncertu. Zabawa była przednia, aż do momentu, gdy padły słowa: „Kto chce pójść za Jezusem niech wyjdzie na środek.” I ludzie zaczęli wychodzić. Początkowo myślałem, że to nie dla mnie, jednakże później coś mnie pchnęło. Może była to chęć spróbowania czegoś nowego, a może pewnego rodzaju zazdrość względem tych, którzy wyszli na środek. Tak czy inaczej byłem na środku. Podeszło do mnie dwóch animatorów i zapytali czy pomóc mi się pomodlić. Zgodziłem się, a modlitwa ta była szczera i wypływała prosto z serca. Wiem o tym, bo Pan mnie na niej dotknął i zmienił moje serce!
Teraz moje życie się zmieniło: Stawiam w centrum Jezusa, a nie dobrą zabawę.
Pomimo iż dalej lubię chodzić na imprezy to nie jest to cel mojego życia, lecz tylko dodatek do pełni życia, jaką dał mi Jezus. Teraz wiem, że życie z Panem nie jest łatwiejsze (zmieniły się zasady rządzące moim życiem), ale jest w nim pewność życia wiecznego…i pełnego szczęścia, a nie ułudy, jaką daje ten świat… I pomimo, że już nie raz upadłem i jeszcze nie raz upadnę, mam pewność, że Pan mnie podniesie i uczyni silniejszym, ponieważ nie na darmo „wyrwał mnie z tego świata”… Służę teraz w diakoni ewangelizacji, co już samo w sobie jest wielkim błogosławieństwem, bo służba Bogu jest najpiękniejszą i najbardziej owocna służba……
Niech wam Pan błogosławi……
KATEGORIE:
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
