Nasze dialogii małżeńskie
20 marzec 2007, wtorek
Autor:
Dorota
Jesteśmy małżeństwem 10 lat, nie mieliśmy większych problemów w naszej relacji. Mamy dwoje dzieci: Alinka 7 lat i Łukasz 5 lat. Oboje pracujemy.
Na propozycję uczestnictwa w dialogach małżeńskich odpowiedzieliśmy z ochotą i zarazem zaciekawieniem. Mieliśmy obawy czy nie będzie to wyszukiwanie problemów. Na miejscu okazało się jednak, że nasza uwaga skierowana została na to co jest dobre w nas i w naszej relacji, a do czego czasem przyzwyczajamy się na tyle, że przestajemy to zauważać i doceniać.
W natłoku obowiązków rozmowy nasze najczęściej dotyczyły spraw do załatwienia i zdawkowych informacji, brakowało prawdziwego dzielenia się sobą, tym co czujemy. Tak okryliśmy nowe znaczenie uświadamiania sobie swoich uczuć i dzielenia się nimi ze współmałżonkiem – tylko to pozwala na głębsze zrozumienie drugiej osoby.
Był to jednocześnie nasz pierwszy wyjazd tylko we dwoje od czasu kiedy urodziły się nam dzieci. Wielu spraw po prostu nie zauważaliśmy, zajęci pracą i wychowywaniem dzieci. Brakowało nam czasu aby być ze sobą, porozmawiać, zauważać powstałe problemy, wyjaśnić to co niedopowiedziane.
Na dialogach, w sposób bardzo subtelny, poprowadzono nas i inne małżeństwa do powrotu do „pierwszej miłości”. Nikt nie ingerował, tzn. nikomu nie trzeba się tam spowiadać za swoich spraw, to był czas tylko dla dwojga, dialog toczył się tylko pomiędzy małżonkami i ten sposób bardzo nam odpowiadał.
Uważamy, że wyjazd i czas tam spędzony wpłynął na jeszcze lepsze poznanie siebie, odkrycie nowych, pozytywnych cech współmałżonka. Zauważyliśmy, że w wielu sprawach dotyczących spraw wiary, wychowania dzieci i życia mamy wspólne, zgodne zdanie a w sprawach spornych potrafimy dojść do kompromisu.
Odświeżyło to naszą miłość i dało nowy sposób porozumiewania się z dziećmi, gdyż pogłębiło wrażliwość na ich uczucia.
Był to jednocześnie nasz pierwszy wyjazd tylko we dwoje od czasu kiedy urodziły się nam dzieci. Wielu spraw po prostu nie zauważaliśmy, zajęci pracą i wychowywaniem dzieci. Brakowało nam czasu aby być ze sobą, porozmawiać, zauważać powstałe problemy, wyjaśnić to co niedopowiedziane.
Na dialogach, w sposób bardzo subtelny, poprowadzono nas i inne małżeństwa do powrotu do „pierwszej miłości”. Nikt nie ingerował, tzn. nikomu nie trzeba się tam spowiadać za swoich spraw, to był czas tylko dla dwojga, dialog toczył się tylko pomiędzy małżonkami i ten sposób bardzo nam odpowiadał.
Uważamy, że wyjazd i czas tam spędzony wpłynął na jeszcze lepsze poznanie siebie, odkrycie nowych, pozytywnych cech współmałżonka. Zauważyliśmy, że w wielu sprawach dotyczących spraw wiary, wychowania dzieci i życia mamy wspólne, zgodne zdanie a w sprawach spornych potrafimy dojść do kompromisu.
Odświeżyło to naszą miłość i dało nowy sposób porozumiewania się z dziećmi, gdyż pogłębiło wrażliwość na ich uczucia.
KATEGORIE:
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
