Pielgrzymka do Ziemii Świętej cz.1
Czyż mógłbym też nie wspomnieć o << moim >> osobistym Jubileuszu obchodzonym na drogach Ziemi Świętej? Pragnąłem go rozpocząć od Ur chaldejskiego, aby jakby namacalnie przejść śladami Abrahama <<ojca naszej wiary>> (por. Rz 4, 11-16). Musiałem jednak zadowolić się jedynie duchową wędrówką, podczas sugestywnej <<Liturgii Słowa>> celebrowanej 23 lutego w watykanskiej Auli Pawła VI.
Niedługo potem miała miejsce już prawdziwa pielgrzymka szlakiem wyznaczonym przez historię zbawienia. Z radością stanąłem na Górze Synaj, w scenerii, która towarzyszyła przekazaniu daru Dekalogu i zawarciu pierwszego Przymierza. Miesiąc później na nowo wyruszyłem w drogę, aby zatrzymać się na Górze Nebo, a następnie udać się do miejsc, które uświęcił swą obecnością Odkupiciel. Trudno wyrazić wzruszenie, jakiego doznałem, gdy dane mi było uczcić miejsca narodzin i życia Chrystusa w Betlejem i w Nazarecie, gdy sprawowałem Eucharystię w Wieczerniku, czyli właśnie tam, gdzie została ustanowiona, i gdy rozważałem tajemnicę Krzyża na Golgocie, gdzie On oddał za nas życie. W tamtych miejscach, nadal bardzo niespokojnych i także w ostatnim okresie boleśnie dotkniętych przemocą, spotkałem się z niezwykłą gościnnością nie tylko ze strony synów Kościoła, ale także społeczności izraelskiej i palestyńskiej. Przejmującym przeżyciem była też dla mnie modlitwa przy Ścianie Płaczu oraz wizyta w Mauzoleum Yad Vashem, które jest wstrząsającym pomnikiem ofiar nazistowskich obozów zagłady. Pielgrzymka ta była doświadczeniem braterstwa i pokoju, które chętnie wspominam jako jeden z najpiękniejszych owoców jubileuszowych obchodów. Odtwarzając w myśli klimat tamtych dni, pragnę wyrazić z serca płynące życzenie, aby jak najszybciej znaleziono sprawiedliwe rozwiązanie problemów nadal nękających te święte miejsca, równie drogich żydom, chrześcijanom i muzułmanom."
Jan Paweł II - NOVO MILLENNIO INEUNTE
PIĄTA EWANGELIA
Notatki z podróży
sobota, 18.07.2009
3.00, przed świtem. Zegarki nastawione jeszcze na czas polski. Kończy się wielogodzinna wyprawa z Wrocławia przez Warszawę do Tel Awiwu. Koła samolotu dotykają ziemi. Ziemi Świętej, Ziemi Obiecanej. Myśli kotłują się w głowie, uczucia w sercu. Co zobaczymy? Czego doświadczymy? Mimo zmęczenia – pełna oczekiwania radość i nadzieja, że to czas szczególny, czas święty, który może podarować tylko Bóg.
Kilka godzin później brodzimy w ciepłej wodzie Morza Śródziemnego na plaży w Cezarei Nadmorskiej. Poranne słońce rozjaśnia uśmiechnięte twarze. Parę metrów dalej akwedukt Hadriana z II w. Doświadczenie ciągłości historii, także historii chrześcijaństwa. To właśnie tutaj Piotr Apostoł nawrócił rodzinę pierwszego poganina przyjmującego chrześcijaństwo - rodzinę Korneliusza. W Cezarei przez dwa lata był więziony św. Paweł. Nie sposób uciec od myśli, że stanęliśmy tu tuż po przeżyciu Roku św. Pawła. Jesteśmy w drodze, idąc śladami…
Karmel. Pierwsze zaskoczenie. To nie jedno wzgórze, ale całe pasmo górskie, które wznosi się nad Zatoką Hajfy. Oczy cieszy zieleń różnorodnej roślinności. Tutaj Eliasz zobaczył obłok symbolizujący Maryję, dlatego Karmel stał się górą maryjną i jest związany z maryjną duchowością karmelitańską. Stella Maris – sanktuarium, jak latarnia morska, wskazuje drogę. Przed budynkiem zachwyt budzą kolorowe, szklane anioły z morzem w tle. W klasztorze jemy pierwsze pielgrzymkowe śniadanie. Niektórzy zakupują szkaplerze, a przez moje wspomnienia przewijają się noszące osoby, których już nie ma z nami… Tutaj w szczególny sposób doświadczam ich obecności.
Kana Galilejska. Wąska uliczka prowadzi do kościoła. Odnowienie przysięgi małżeńskiej. W naszej grupie aż 14 par staje po obu stronach ołtarza i patrząc sobie w oczy powtarza słowa za biskupem Andrzejem Siemieniewskim: Madzia i Łukasz Ludwina, Justynka i Krzysiu Wierni, Agnieszka i Grzesiek Dzwonkowscy, Anitka i Tomek Piechnik, Madzia i Jędrek Maciuk, Iwonka i Darek Zielonki, Dorotka i Sławek Jasiczki, Kasia i Rafał Peroń, Mariusz i Marta Fiszerowie, Grażynka i Maciek Hapki, Maria i Andrzej Wołyniec, Agnieszka i Robert Ruszczak, Zuzka i Jacek Wiszniowscy oraz Dorota i Wiktor Tylek.
Są tacy, dla których pielgrzymka jest właściwie podróżą poślubną, są też tacy, którzy ślubowali sobie miłość już wiele lat temu. Bez względu na długość małżeństwa wszyscy z serca wypowiadamy te słowa. Choć wzruszenie odbiera głos. Nie ukrywamy też łez, zwłaszcza dziewczynyJ Łez wdzięczności za tę chwilę, łez wdzięczności za sakrament małżeństwa, za współmałżonków. Dla niektórych będzie to najważniejsze wydarzenie pielgrzymki.
A potem wesele! Wspólny toast i gromki śpiew. Smakujemy słynne wino galilejskie i po chwili krążymy między półkami sklepiku, by to wino przywieźć do Polski rodzinom, nowożeńcom, jubilatom…
Nazaret. Okolica górzysta. Miasto rozsiadło się na stokach kilku wzgórz. Duże, większe niż biblijna, niepozorna mieścina, gęsto pokryte arabskimi zabudowaniami. Dom wyrasta na domu, jakby ktoś ustawił mnóstwo jasnych pudełek. Jedziemy do hotelu na szczycie wzgórza, skąd roztacza się piękna panorama. Po obiedzie udajemy się do Bazyliki Zwiastowania.
Nazaret. Miasto Maryi. Zbudowana przez franciszkanów monumentalna Bazylika Zwiastowania znajduje się w miejscu, gdzie wedle tradycji archanioł Gabriel przekazał Maryi, że została wybrana przez Boga na matkę Jego syna. Przy wejściu sprawdzane są stroje. Wiktor wchodzi dopiero po kilku minutach i rozbawia nas powłóczystą bordową szatą, zasłaniającą kolanaJ
Sprawujemy Eucharystię przy Grocie – domu w dolnym kościele. W górnym kościele oraz na zewnątrz, pod arkadami, wzrok przyciągają malowidła maryjne, przedstawiającą Matkę Bożą w wyobrażeniach chrześcijan różnych kontynentów. Skośne oczy, kimono, strój afrykański - to tylko kilka elementów, które pokazują bogactwo kultury. Mnie szczególnie fascynuje piękny wizerunek lapoński, na którym jakże niecodziennie wygląda mały Jezus. Dziwi zaś, podobnie jak wielu uczestników pielgrzymki, wizerunek ufundowany przez Polaków. Daleko mu do jasnogórskiej Czarnej Madonny.
Zatrzymujemy się na nocleg w hotelu Plaza w Nazarecie. Wieczorem, niemal wszyscy, zmęczeni po trudach podróży do Izraela oraz pierwszym dniem pielgrzymkowym, zachęceni jednak przez księdza Ryszarda Kempiaka, naszego przewodnika po Ziemi Świętej, ponownie jedziemy do bazyliki, by tutejszymi z parafianami przeżyć modlitewną procesję. Krocząc wokół kościoła wspólnie odmawiany różaniec, przeplatając go śpiewem. Przeżywamy wielkie zaskoczenie, gdy słyszymy tekst w języku polskim. To Agnieszka Dzwonkowska, pięknie i z zaangażowaniem, czyta rozważanie pierwszej tajemnicy. Przeżyty wieczór pozostaje w pamięci, a pieśń „Ave Clemens”, której tekst widniał na niebieskich lampionach, do dziś budzi wspomnienie głębokiej modlitwy. Nawet teraz chciałabym unieść rękę i kołysząc nią, rozświetlić panujący wokół mnie półmrok.
niedziela, 19.07.2009
Galilea. Malownicza, sielska kraina. Gdzieniegdzie schludne rzędy upraw. O poranku nie widać jeszcze brzegów Jeziora Galilejskiego, pokrywa je mgła, i chyba właśnie teraz można je nazwać morzem. Ksiądz przewodnik opowiada, że mieszkańcy nazywają jezioro w języku hebrajskim Yam Kinneret, ponieważ kształtem przypomina harfę (kinnor). Z entuzjazmem uczymy się słów jego ulubionej pieśni
Nad jeziorem Genezaret rybacy
i Piotr, i inni byli też.
Tam na brzegu Pan Jezus ich zobaczył
i powiedział, by on za nim szedł.
Jezioro Genezaret ludzkich serc pełne sieci.
Poszli za Nim, by łowić serca ludzi.
Z siecią wielką, jak wielki, jest świat.
Jak Pan Jezus, tak om będą mówić,
Jego słowa rozdawać pośród miast.
Docieramy w okolice miejscowości Ein Tabgha. Na pobliskim wzgórzu Jezus wygłosił Kazanie na Górze. Jedziemy do kościoła Błogosławieństw. Ośmiokątny kształt świątyni wymownie symbolizuje osiem błogosławieństw. Mamy trochę czasu, by rozważyć Słowo Boże. Potem wspólna modlitwa. Błogosławieni ubodzy w duchu, płaczący, cisi, spragnieni sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, pokój czyniący, prześladowani (Mt 5,3-10). Jakże chciałoby się znowu przed świątynią usiąść i patrzeć na piękno Jezioro Galilejskie, widoczne jak na dłoni!
Zjeżdżamy autokarem poniżej, nad brzeg jeziora, by już za chwilę zachwycać się pięknym krajobrazem wybrzeża. Nikt nie zanurza się w wodzie, ale prawie każdy wchodzi do jeziora choć do kostek, choć do kolan. Tu był Jezus. Tu chodził Jezus, tu nauczał, tu łowił. Był. Nad tym sam jeziorem, w tym samym jeziorze. Bardzo mocne, bardzo ważne przeżycie. Niepojęte, że można być w miejscu, gdzie żył Bóg – człowiek. Tajemnica wiary. Chcemy jak najlepiej czytać „piątą ewangelię”. Teraz słowa nabierają treści, nabierają barw, nabierają życia.
I jeszcze jeden obraz, który warto przechować w sercu. Na brzegu na kamieniu siedzi ksiądz biskup, ten, który usłyszał słowa Jezusa: „Pójdź za Mną”. Modli się. W tle jezioro, w oddali przepływa łódź.
Miejsce to wyjątkowe. Bardzo blisko stąd, zalewie kilkanaście metrów, do Kościółka Prymatu, wyrastającego wprost z wód Jeziora Jezusowego. Jest to mała kaplica, która upamiętnia następujące wydarzenia: cudowny połów ryb i posiłek rybny Zmartwychwstałego Pana Jezusa z Apostołami (J 21,1-14) oraz następujące po nim przekazanie Piotrowi najwyższej władzy w Kościele, czyli prymatu: Paś owce moje, paś baranki moje (J 21,15-23). To wydarzenie przedstawia piękna statua na tle Jeziora Genezaret tuż obok kościółka. Przejmujące są te rzeźby. Klęczący, zalękniony i zdumiony Piotr odbiera laskę pasterską z rąk Pana Jezusa, który unosi nad nim dłoń przekazując władzę pasterska nad całym Kościołem.
Sprawujemy niedzielną Eucharystię. Poruszają mnie słowa księdza Ryszarda, wyjaśniające trzykrotne pytanie Chrystusa: Czy mnie miłujesz? Czy twoje serce jest zdolne do miłości? Czy twoje serce jest zdolne do wyrzeczenia, poświęcenia, bezinteresowności?
I refleksja: nie tylko chodzić tam, gdzie chodził i nauczał Jezus, ale być JAK Jezus. Wcielić w życie radykalny program – 8 błogosławieństw.
En Gev – rejs. Czas radości. Gdy łódź wypływa już na spokojne wody jeziora, nagle słyszymy w głośnikach dźwięki Mazurka Dąbrowskiego, a kapitan wciąga na drugi maszt swojej łajby polską flagę. Wszyscy wstają z miejsc i śpiewają razem nasz hymn narodowy. Głos niesie się daleko. Podziwiamy piękne krajobrazy, promienie południowego słońca odbijają się w wodzie. Słuchamy fragmentów Pisma Świętego bezpośrednio związanych z tym miejscem. Przy panującej pogodzie trudno sobie wyobrazić burzę na jeziorze. Zaskakuje nas śpiew kapitana, chrześcijanina. Nawiązuje się wspólna nić porozumienia. Po chwili wspólnie śpiewamy, uwielbiając Boga.
Następnie udajemy się do miejscowej restauracji, aby zakosztować, jak smakują ryby z Jezusowego Jeziora, w tym także zachwalana "ryba św. Piotra". Poznajemy też kelnera, który studiuje w Krakowie.
Kafarnaum. The town of Jesus. Miasto Jezusa. W Kafarnaum mieszkał św. Piotr i w jego domu często przebywał Jezus. Kafarnaum zasłynęło dokonanymi przez Jezusa cudami. Wielu ludziom Chrystus przywrócił zdrowie i siły, wielu uwolnił od ułomności. Dużo tu prawdziwych skarbów archeologicznych. Ojcowie franciszkanie prowadzą tu badania archeologiczne, które przede wszystkim odsłoniły pozostałości domu Piotra i synagogi. Nad ruinami domu Piotra kościół, którego konstrukcja wznosi się na zbudowanych z kamienia słupach. Przez przeszkloną posadzkę oglądać można z bliska wnętrze domostwa. Nie po raz ostatni myśl, jak wiele zawdzięczamy franciszkanom. Wrażeń, które daje bliskość miejsc życia Jezusa, nie sposób oddać słowami, nie sposób też ubrać myśli. Można tylko dziękować za Jego łaskę.
Kolejny etap naszej dzisiejszej podróży to Yardenit - miejscowość położona nad Jordanem. Na prawym brzegu rzeki przygotowano specjalne miejsca, w których można dokonać obrzędu zanurzenia. Św. Jan Chrzciciel udzielił Jezusowi chrztu w zupełnie innym miejscu - 8 km za Jerycho, gdzie Jordan uchodzi do Morza Martwego.
Ks. Kempiak proponuje nam odnowienie przyrzeczenia Chrztu Świętego. Wszyscy zdejmują buty i wchodzą po kolana do Jordanu. Woda płynąca w tym zielonym wąwozie utworzonym z drzew przybiera intensywnie zielony kolor, ale z brzegu zmącona, robi wrażenie zabrudzonej. Padre nie zdejmuje sandałów i nie wchodzi do wody, co przyjmuję ze zdziwieniem. Jego odpowiedź rodzi uśmiech na twarzy. Po chwili, ku uciesze pozostałych pielgrzymów, ksiądz Włodzimierz, Krzysiek i Wiktor zanurzają się w rzece. Sesja fotograficzna trwa.
Wracamy przez Wzgórza Golan, których strzegą wojska ONZ. W ich skład wchodzi także polski batalion, stacjonujący tu już 30 lat. W tym miejsc u wyraźnie widać sens modlitwy o pokój na świecie.
Kierowca autokaru mistrzowsko prowadzi autobus po krętej, górskiej drodze. Nagradzamy go brawami. Docieramy na taras widokowy, skąd rozpościera się piękny widok na jezioro w blasku zachodzącego słońca. Niezwykły dzień dobiega końca.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
