Przyszedłem rzucić ogień na ziemię
Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Mt 19,49).
Kilka refleksji Mariusza F.
Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Mt 19,49). Usłyszałem te słowa odczytane podczas Mszy Świętej 19 sierpnia w katedrze w Kolonii.
Kolonia to bogate niemieckie miasto założone przez Rzymian ok. 50 lat po narodzeniu Chrystusa, liczy sobie ok. miliona mieszkańców. Katedra, w której odprawiano Mszę Świętą, jest ogromna i piękna.
Budowano ją kilkaset lat i jest dumą oraz wizytówką miasta. Na mszy świętej w niedzielę o godzinie 9 rano w uroczy słoneczny dzień, w tej ogromne świątyni było nie więcej niż 60 ludzi a ja byłem chyba najmłodszy chociaż mam więcej niż 40 lat. Zrobiło mi się smutno. Czy nas Polaków też to czeka? Kazanie, które usłyszałem podczas mszy dało mi do myślenia. Ten ogień, który Jezus rzucił na ziemię ma płonąć w nas. Nie ogień słomiany ale żar. Mamy być żarliwi w wyznawaniu Jezusa.
To wymaga odwagi, bo przez nią, nawet bliscy mogą się stać naszymi wrogami. Wszystko wskazuje na to, że będziemy jako kraj i naród coraz zamożniejsi i coraz bardziej zadowoleni z siebie. Zanim staniemy się tacy jak większość obywateli zachodniej Europy przeczytajmy fragment z Apokalipsy św. Jana (Ap 3,15-17):
Znam twoje czyny,
że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ni gorący ni zimny,
mam cię wyrzucić z mych ust:
Bo mówisz "jestem bogaty" i "wzbogaciłem się", i "niczego mi nie potrzeba",
a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny
i godzien litości,
i biedny, i ślepy, i nagi.
z Bogiem
Mariusz Fiszer
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
