Świadectwo Łukasza
20 marzec 2007, wtorek
Autor:
Łukasz
Moje życie właściwie od początku wyglądało zupełnie normalnie: miałem kochających rodziców i rodzeństwo, dobrze się uczyłem i byłem lubiany przez znajomych. Życie duchowe, można powiedzieć, też zupełnie poukładane: chodziłem co niedzielę do kościoła, przyjmowałem sakramenty, a ponieważ byłem ministrantem, na Mszy byłem częściej niż inni.
Właściwie czułem się o wiele lepszy i dużo bardziej zasługujący na przychylność Boga, który był mi potrzebny przed sprawdzianami, kiedy czułem się niepewnie albo gdy potrzebowałem jakichś rzeczy, na które nie było mnie stać. W pozostałych chwilach mógłby w ogóle nie istnieć. W wieku ok. 11 lat zacząłem zastanawiać się nad tym, czy te wszystkie obrzędy kościelne mają głębszy sens. Czasami zdawało mi się, że jestem na jakimś przedstawieniu, a ponieważ już oglądałem je nieraz, nudziło mnie zazwyczaj. Z przyzwyczajenia chodziłem do kościoła myśląc, że zaszkodzić nie zaszkodzi, a pomóc może. W którymś momencie doszło do bardzo trudnej dla mnie rozmowy, podczas której zrozumiałem się, że taka postawa jak moja ani się nie podoba Bogu, ani mnie nie pozwala uczciwe spojrzeć na to, w co naprawdę wierzę. Musiałem podjąć decyzję, która – wiedziałem - będzie mnie kosztować sporo wysiłku: albo zrezygnować z Boga i grania w moim życiu chrześcijanina, albo zacząć Go traktować poważnie. Wybrałem to drugie i to wszystko odmieniło... Trudno opisać wydarzenia sprzed 13 lat temu, ale przede wszystkim zacząłem żyć uczciwie względem siebie i Boga, doświadczam tego, że Bóg odpowiada na moje modlitwy i interesuje się moim życiem na co dzień. Cieszę się, że troszczy się o moje potrzeby materialne, pracę, o to, żebym spotkał w życiu tę jedyną (jest moją żoną od dwóch lat). Jeszcze większą radość mam z tego, że dużo bardziej troszczy się o moją duszę – wiem, że jest w życiu coś więcej niż około piętnastu lat nauki, czterdziestu lat pracy i pięciu emerytury a potem koniec – że moje życie ma SENS. Są w życiu rzeczy ponadnaturalne i przekraczające zrozumienie, a Bóg czeka na mnie w swoim Królestwie i chce, żebym tam się znalazł. Ja też chcę się tam znaleźć, a jedyną swoją szansę na wejście znalazłem w NIM.
KATEGORIE:
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
