Świadectwo z dalekich stron Polski
Mam na imię Emilka. Chciałabym podzielić się doświadczeniem żywego Jezusa w moim życiu. Urodziłam się 24 lata temu. Jestem pierwszym i jedynym dzieckiem swoich rodziców.
Można powiedzieć, że od początku ?rozwijałam się książkowo?. Sytuacja jednak szybko i niespodziewanie się zmieniła. Już po kilku miesiącach okazało się, że coś mi dolega. Straciłam apetyt, przestałam przybierać na wadze, mój głośny krzyk budził w nocy cały dom. Rodzice szybko zaczęli szukać dla mnie ratunku. Ciągłe jeżdżenie do najlepszych specjalistów, różnorodne badania, pobyt w szpitalu? Tak wyglądało moje dzieciństwo. Najgorsze, że nikt nie potrafił mi pomóc. Okazało się, że mam bardzo zaburzony układ trawienny. Powinnam być na ścisłej diecie: bezglutenowej, bezmlecznej i bezcukrowej. Poza tym miałam niemal wszystkie możliwe rodzaje alergii, uczuleń. Były to czasy, kiedy mało kto o tym słyszał, dlatego moi rodzice często spotykali się z bezradnością lekarzy, którzy sami wątpili w to, czy przeżyję? Aż strach pomyśleć, co wtedy czuli. Nic dziwnego, że mój tata w tym czasie popadł w bezsenność i głęboką depresję.
Można się domyślać, że ta sytuacja, w której przyszło mi się rozwijać, nie miała na mnie pozytywnego wpływu, szczególnie na moją psychikę. Nie było mi też obojętne to jak wyglądam. Byłam bardzo mała, szczupła, blada, z podkrążonymi oczami i wydętym brzuszkiem. Ludzie często zaczepiali moją mamę i pytali co mi jest. Dzieci niejednokrotnie śmiały się ze mnie. Trudno się dziwić, że tak wyglądałam, gdyż miałam bardzo zawężony jadłospis.
Wszystko to sprawiło, że bardzo zamknęłam się w sobie. Byłam ciągle smutna, płaczliwa, bałam się ludzi.
Pamiętam, że kiedyś jako kilkuletnie dziecko, uklękłam i swoimi słowami prosiłam Jezusa, bym mogła kiedykolwiek spróbować jak smakuje chleb. Niebawem moja modlitwa została wysłuchana.
Pojechałam pierwszy raz z rodzicami na 2-tygodniowe rekolekcje do Paczkowa. Wymagało to niesamowitej odwagi ze strony moich rodziców. Podróż przez całą Polskę z chorym dzieckiem, na diecie, a tam zbiorowe wyżywienie. Mama musiała zabrać odpowiedni prowiant dla mnie.
Pan Bóg zadziałał już pierwszego wieczoru. Podano kolację, była to zupa mleczna? Kilka dni temu straciłam przytomność na sam zapach gotowanego mleka. Nic dziwnego, że mama natychmiast chciała uciec ze mną z jadalni. Osoby prowadzące zauważyły to, podeszły, zaczęły się modlić: o zdrowie dla mnie i o wiarę dla moich rodziców. Mówili: ?Uwierz, a zobaczysz chwałę Bożą?. Wówczas stała się rzecz niesamowita! Po modlitwie wstawienniczej poprosiłam o talerz zupy mlecznej a następnie o dokładkę. Zjadłam i okazało się, że nic mi nie szkodzi, jestem zupełnie zdrowa! Mama dostała słowa od Boga, z Ewangelii Marka ?wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan Ci uczynił i jak ulitował się nad tobą?.
Dziś z ogromna radością mogę sama o tym opowiadać, gdyż wiem, że Jezus wciąż żyje i uzdrawia. Do dziś nic mi nie dolega, mogę jeść wszystko i nie ma rzeczy, której bym nie lubiła.
Wtedy po powrocie z rekolekcji przestałam odwiedzać lekarzy (a bywałam tam nawet dwa razy w tygodniu). Kiedyś moja pani doktor zapytała mamę co się dzieje, dlaczego nie przychodzi ze mną do przychodni? Czy zmieniła lekarza? Mama, uśmiechnęła się i odpowiedziała, że w pewnym sensie tak;).
Dziś wiem jedno, najlepszym lekarzem jest Bóg. To On dotknął mnie wtedy swoją dłonią. Uzdrowił nie tylko wątłe ciało, ale też zranioną duszę. On ciągle mnie zmienia. Ci, którzy pamiętają mnie z tamtych lat, dziś zupełnie mnie nie poznają. Nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło. Zmieniłam się bowiem zupełnie zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Z cichego, zamkniętego dziecka stałam się osobą pełną energii, uśmiechniętą, otwartą, kochającą życie i ludzi. Dziś dziękuję Bogu z całego serca, za to co dla mnie uczynił. Pragnę pomagać innym. Obecnie ukończyłam studia pedagogiczne, a także działam w Akademickiej Grupie Ewangelizacyjnej, poprzez śpiew oraz grę na instrumentach w zespole muzycznym, animujemy modlitwę na Wieczorach Chwały, niesiemy Dobrą Nowinę szczególnie do młodych.
Nie mogę dziś powiedzieć, że wszystko jest proste i miłe. Jest dużo sytuacji trudnych i nie wszystko układa się zawsze po mojej myśli. Ja jednak świadomie oddałam swoje sprawy Jezusowi, pamiętając o tym, co dla mnie uczynił. Powiedziałam: Ty Jezu bądź Panem mego życia, oddaję Ci wszystko co mam, niech Twoja wola wypełnia się każdego dnia. Ty wiesz, czego najbardziej potrzebuję, co jest dla mnie najlepsze. Ty z każdej sytuacji wyprowadzasz dobro.
Wiem, że Jezus zawsze był blisko przy mnie, ale ja dopiero teraz tak naprawdę to zrozumiałam. Jak to pięknie opisują słowa Psalmu 71-wszego, które są mi tak bardzo bliskie: ?Ty byłeś moją podporą od narodzin, od łona matki moim opiekunem. Ciebie zawsze wysławiałem. Jak gdyby CUDEM stałem się dla wielu, Ty bowiem byłeś potężnym mym wspomożycielem?.
Każdego dnia na nowo powierzam Mu każdy krok, każdą myśl, każdy czyn. Codziennie otwieram Pismo Święte i czytam Słowa, które do mnie kieruje. To jedyny w swoim rodzaju, najpiękniejszy list od Ojca. Gdy przychodzą chwile zwątpienia, wiem, że zawsze mogę do Niego się zwrócić. On najlepiej wie co czuję i czego w danej chwili potrzebuję. Świadomość tego, że On tak bardzo mnie kocha, że im jest mi ciężej tym On jest bliżej mnie, pozwala mi przetrwać każde trudne doświadczenie. Wiem, że to wszystko, przez co musiałam przejść pozwoliło poznać mi prawdziwego Boga. To musiało się wydarzyć, bym mogła poczuć prawdziwą, jedyną MIŁOŚĆ! Jest ona tak silna, że gdy się jej chociaż raz doświadczy, już zawsze będzie się za nią tęsknić. Dziś jestem głęboko przekonana, że gdy świadomie powierzamy się Bogu, wówczas życie staje się piękną, niesamowitą przygodą!
CHWAŁA PANU!
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
