Korespondencja nr 4 z misji w Australii
Kochana Wspólnoto!!!
Przepraszam, ze tak długo nie pisałam, ale życie było bardzo intensywne ostatnio.
Tuż przed Świętami Wielkanocnymi, w Wielki Poniedziałek miałam operację na kolano - wycięcie części łękotki i rekonstrukcję więzadła ACL. Mój zespól i mnóstwo innych ludzi modlili się o moje kolano tysiące razy i Pan bardzo je pobłogosławił.
Goi się i w wraca do normy w tempie nadprzyrodzonym więc - Chwała Jezusowi!!!.
Mój fizjoterapeuta też robi wielkie oczy i powiedziałam mu że to Jezus :-).
W ogóle nie cierpiałam, zazwyczaj ludzie odczuwają duży ból po operacji, ja tego nie miałam, od razu chodziłam z kulami stając na tej nodze - za zaleceniem fizjoterapeuty i w ogóle nie cierpiałam. Pewnie Jezus wziął ten ból na siebie w Wielki Piątek.
Teraz już minął miesiąc od operacji, ciągła rekonwalescencja, ale jestem w pracy- w służbie na pełnych obrotach. Pierwsze dwa tygodnie miałam
lżejsze, a potem weszłam w służbę prawie "na pełną parę",
Kosztowało mnie to emocjonalnie, troszkę się wypaliłam. Jesteśmy strasznie zajęci- 60 godz s tygodniu pracujemy ja nie więcej, i psychicznie była to dla mnie duża presja, razem z tą nogą i byciem "team leaderem" - szefem zespołu. Na szesnaście mogłam dużo siedzieć:)
A teraz czeka nasz szalony tydzień:
- jutro prowadzę rekolekcje dla 10 latków- prowadzę pierwszy raz w życiu:)
- potem mamy następne rekolekcje we wtorek i 3 lekcje religii.
Potem normalne rzeczy jak co tydzień:
- jeden raz w tyg modlitwa uwielbienia na przerwie,
- mała grupka dla dziewczyn na przerwie,
- bierzemy udział w rożnych zajęciach z dzieciakami,
- etc.
W niedzielę rekolekcje całodniowe, które prowadzimy z drugim zespołem Net, który jest także w Cairns. To tyle muszę kończyć.
Bardzo Was kocham.
Mam nadzieje ze macie się dobrze!
Pozdrawiam,
Jezus zmartwychwstał, Alleluja!
Ania
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
