Spotkanie Animatorów 28 luty 2009
Dziękuję przybyłym animatorom za obecność, modlitwę i czas dzielenia.
Obraz realizacji zobowiązań Przymierza przez członków Hh nie jest najlepszy, ale świadectwa tych osób, które pomimo wielkich obaw podjęli trud bycia w Przymierzu i pomimo przeciwności trwają w nim - zachęcają i budują nas wszystkich.
Minęło pół roku od kiedy znowu wróciliśmy do poważnego traktowania Przymierza – nie jako niewiele znaczącej formalności, ale podstawy duchowego „być albo nie być” naszej wspólnoty. Wiemy, że Przymierze nie może być zbiorem ogólników, z których każdy wybiera to co dla niego wygodne i stosuje się do tego na pół gwizdka. Albo Hh jest moją wspólnotą na 100%, albo nie.
Nie można mówić o byciu we wspólnocie, kiedy ktoś pojawia się przypadkiem raz, dwa razy do roku, nie buduje tego miejsca, nie wydaje owoców. Kiedy ktoś nie chodzi na spotkania, nie służy we wspólnocie to pozostaje kwestią niedługiego czasu, aż oddali się od wspólnoty tak daleko, że powrót stanie się jedynie teoretyczną opcją. Powinniśmy jak najszybciej odnaleźć tych ludzi, żeby pospieszyć im na ratunek.
Ważne jest żeby nie podtrzymywać tej fikcji i złudzenia, że wszystko jest ok – bo nie jest ok. Jeżeli do czegoś się zobowiązujemy to musimy to wypełnić – jeżeli nie dotrzymujemy danego słowa – niszczymy pokładane w nas zaufanie. Przestajemy być dla siebie oparciem. Psujemy wspólnotę.
Jeżeli chcemy iść dalej razem, warto wiedzieć z kim idziemy. Dzięki Przymierzu możemy zobaczyć z kim idziemy. Sprawdzanie Przymierza nie jest niczym innym jak liczeniem owiec. Musimy się liczyć, żeby dowiedzieć się, czy ktoś się nie zgubił. Trzeba wyjść na poszukiwanie zagubionych owiec.
Pół roku to wystarczający czas, by zobaczyć, czy kogoś nie tracimy. Warto walczyć o tych ludzi – dzięki Przymierzu wiemy o kogo konkretnie trzeba walczyć.
Pzdr Jacek
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
